Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Makroudh: tunezyjskie ciastko nadziewane daktylami

Dan Špaňhel Tunezja Zaktualizowano Brak komentarzy

Makroudh (مقروض) to tradycyjne tunezyjskie ciastko nadziewane daktylami. Pochodzi z Kairuanu, duchowego centrum kraju.

To wypiek z gruboziarnistej semoliny, nadziewany pastą daktylową (trafisz też na wersje figowe albo migdałowe). Makroudh smaży się, a na koniec - podobnie jak inne tunezyjskie słodycze - macza w pachnącym syropie cukrowym. Tradycyjny kształt to romb.

Makroudh lubiany jest nie tylko w Tunezji, ale też w innych krajach Maghrebu, na przykład w Algierii czy Libii.

Makroudh: typowy tunezyjski przysmak pochodzący z Kairuanu. Tutaj spróbowałem go i ja.
Makroudh: typowy tunezyjski przysmak pochodzący z Kairuanu. Tutaj spróbowałem go i ja.

Makroudh przygotowuje się z gruboziarnistej semoliny, którą miesza się z odrobiną mąki pszennej, solą, cynamonem, proszkiem do pieczenia i kurkumą. Do ciasta dodaje się mieszankę roztopionego masła i oliwy z oliwek. Żeby uzyskać właściwą konsystencję, stopniowo dolewa się ciepłą wodę i wyrabia ciasto, aż stanie się elastyczne.

Makroudh: przysmak ma typowo romboidalny kształt i jest bogato zdobiony.
Makroudh: przysmak ma typowo romboidalny kształt i jest bogato zdobiony.

Nadzienie powstaje z pasty daktylowej, doprawianej cynamonem, a czasem także skórką pomarańczową. Masę daktylową formuje się w wałki, które owija się ciastem. Po zamknięciu ciasta wokół nadzienia wałki wygładza się i spłaszcza, na przykład wałkiem albo drewnianą prasą. Potem odciska się na nich wzór stemplem i kroi je na pojedyncze romby.

Gotowe kawałki smaży się na oleju. Po usmażeniu odsącza się je z tłuszczu, a na koniec zanurza w syropie z cukru, wody i soku z cytryny. Dzięki temu makroudh ma błyszczącą (i lepiącą się) powierzchnię.

Makroudh jako drobny upominek od tunezyjskiego gospodarza.
Makroudh jako drobny upominek od tunezyjskiego gospodarza.

Miałem szczęście, bo makroudh udało mi się spróbować kilka razy w samym Kairuanie (tamtejsze targowiska są fascynujące). Kilka razy dostałem go w prezencie, ale trzy kawałki kupiłem też w miejscowej cukierni - kosztowały mnie 1 TND (0,30 EUR).

Smacznego!

Dan Špaňhel

Dan Špaňhel

Jestem Dan. Piszę tylko o tym, czego sam spróbowałem - od ulicznego straganu po gwiazdkę Michelin. Dla jedzenia zjeździłem pół świata i spróbowałem wszystkiego, co możliwe - i niemożliwe.

O mnie Kontakt

Może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.