Lodziarnia Al Cassaro: gelato przy najstarszej ulicy Palermo
Moje zdjęcia z Palermo z pewnego październikowego dnia zgadzają się co do dwóch godzin: 18:47 i minuta po północy. Dwa razy ta sama lodziarnia, dwa razy inny rożek - metadane to pewniejszy świadek niż paragon.
Gelateria Al Cassaro to rzemieślnicza lodziarnia przy głównej ulicy historycznego Palermo, czynna do północy, z witryną, w której przewija się około trzydziestu smaków gelato. Włoskie lody są dla mnie najlepsze na świecie; pisałem to już wiele razy i na pewno napiszę jeszcze nieraz. W Al Cassaro dorzuciłem tylko kolejny dowód.

Ulica, którą Palermo wciąż nazywa po staremu
Nazwę lodziarnia pożyczyła od ulicy, przy której stoi. Oficjalnie to Via Vittorio Emanuele, tyle że urzędową nazwę zna tu każdy, a prawie nikt jej nie używa - dla mieszkańców Palermo to wciąż Cassaro, od arabskiego al-Qasr, czyli twierdza. Najstarsza ulica miasta, wytyczona jeszcze przy zakładaniu miasta przez Fenicjan, biegnie prosto od katedry do bramy Porta Felice nad morzem. Hiszpański wicekról przechrzcił ją w XVI wieku na Via Toledo, a zjednoczone Włochy nazwały ją po swoim królu. Palermo przyjęło obie zmiany do wiadomości i dalej nazywa ją imieniem twierdzy z czasów arabskich rządów. Dziś Cassaro jest deptakiem pełnym budek, barów i lodziarni; ta pod numerem 214 ma nazwę ulicy w samym szyldzie, a od morza dzieli ją kilka minut spacerem.

Trzydzieści kuwet i jeden smak o nazwie Cassaro
Lodziarnię otworzyła w czerwcu 2013 roku Gloria Ciprì, z zawodu barmanka. Do witryny wstawiła sycylijską klasykę - pistacje z Raffadali, migdały, jaśmin - a obok mango i inne egzotyczne owoce, które kupuje wprost od plantatorów w Tajlandii. W 2021 roku Gambero Rosso umieścił lokal wśród trzynastu najlepszych lodziarni na Sycylii. Jeden smak nosi jednocześnie nazwę lokalu i ulicy: Cassaro, masło orzechowe z kremem karmelowym i słoną praliną z orzeszków ziemnych. Na tabliczce w witrynie widnieje Cassaro Peanuts - specjalność lokalu.

Jak zamawia się gelato w Palermo
Podstawowa decyzja brzmi: coppetta czy cono - kubeczek czy rożek. Sycylia dokłada trzecią drogę: brioche col tuppo, czyli bułkę, w którą gelato zamyka się jak nadzienie; wymyślono ją zapewne na wschodzie wyspy, w okolicach Katanii, ale dziś podadzą ją też w Palermo. Dla kogoś wychowanego na okienku z lodami, gdzie wybiera się między wanilią, czekoladą a truskawką, trzydzieści kuwet to nie lada wyzwanie. W dodatku Al Cassaro ma otwarte do północy, więc źle wybrany smak da się naprawić jeszcze tego samego wieczoru, przy kolejnej wizycie. W połowie października w Palermo bez trudu utrzymuje się 25 stopni, sezon na gelato więc się tu nie kończy; a kto przejdzie Cassaro aż do morza, może w drodze powrotnej wstąpić na tiramisu do baru Touring.

Lody minutę po północy
Pierwszy rożek wybraliśmy przy witrynie wieczorem: gorzką czekoladę z wiśniami w syropie i orzechową specjalność Cassaro. Czekolada była gorzka naprawdę, nie tylko z nazwy, wiśnie puszczały w nią kwaśny sok, a orzechowa smakowała jak słone masło orzechowe przełamane karmelem. Po drugi rożek wróciliśmy minutę po północy: mango i cytryna - mango gęste i dojrzałe, cytryna czysto kwaśna. Obsługa prawie nie mówiła po angielsku, a cen nigdzie nie wywieszono, więc dowiedzieliśmy się, ile kosztują lody, dopiero przy płaceniu. Rożek z dwoma smakami kosztował 2,50 EUR. Twierdzy, od której ulica wzięła nazwę, dawno nie ma. My i tak tamtego dnia skapitulowaliśmy - dwa razy.
Gelateria Al Cassaro