Menu pokładowe Turkish Airlines na długich lotach
Menu pokładowe na dalekich trasach to ważny element całego doświadczenia z długiej podróży. Miałem okazję sprawdzić menu pokładowe Turkish Airlines na dalekim locie Stambuł - Mauritius, który trwał ponad dziesięć godzin.
Wylot ze Stambułu wypadał około drugiej w nocy, do samolotu przeszedłem prosto z tamtejszego saloniku lotniskowego. Praktycznie zaraz po starcie obsługa rozdała zestawy higieniczne, koce i słuchawki do muzyki albo filmów. W zestawie higienicznym była szczoteczka do zębów i pasta, ciepłe skarpetki, zatyczki do uszu i balsam do ust. Wszystkim chętnym rozdano też drukowane menu z informacją o posiłkach, które czekały na nas w trakcie lotu.

Na kolację podano hummus z podpieczoną bagietką i masłem oraz sałatkę z dressingiem cytrynowo-oliwnym. Daniem głównym był kurczak "Café de Paris" z grillowaną cukinią, bakłażanem, czerwoną papryką i ryżem na maśle. Zamiast kurczaka można było wybrać włoski makaron penne z sosem pomidorowym. Na deser było mascarpone z owocami leśnymi. Woda była w butelkach, a pasażer mógł sięgnąć też po napoje nalewane do kubków, jak Coca-Cola, Sprite, soki, małe butelki czerwonego albo białego wina czy puszki piwa. Każdy dostał jeszcze jedną butelkę wody niegazowanej.

W Turkish Airlines na śniadanie serwowano już tradycyjnie jajecznicę z grillowanym pomidorem oraz tost z serem i plastrem szynki z indyka. Po jajecznicy jednak wyraźnie było znać, że przygotowano ją dobre osiem godzin wcześniej, jeśli nie więcej. Różnica w porównaniu ze świeżo przyrządzoną jajecznicą na krótkim locie Turkish Airlines była ogromna. Główną pozycję śniadania uzupełniał wybór serów z marynowanymi tureckimi oliwkami i gęste musli w mleku. Nie zabrakło też podpieczonej bagietki z masłem w opakowaniu, marmolady i wody. Do picia podawano kawę, herbatę albo wodę.

Z powrotem do Stambułu wylatywaliśmy wieczorem z maurytyjskiego lotniska Sir Seewoosagur Ramgoolam. Podróż urozmaiciło nam to, że lecieliśmy samolotem "Kushimoto", pomalowanym w specjalne historyczne barwy. Kolorystyka maszyny upamiętniała 125 lat przyjaźni Turcji z Japonią. Na pokładzie pasażerowie znowu dostali zestawy higieniczne, koce i ponownie drukowane menu z informacją o posiłkach, które będą serwowane podczas lotu.

Na kolację podano sałatkę warzywną i wyśmienitą pastę z bakłażana z podpieczoną bułką pełnoziarnistą. Pasażer mógł też wybrać znakomite biryani z kurczaka z puszystym ryżem albo włoski makaron penne z sosem pomidorowym, cukinią i bakłażanem. Na deser przygotowano kokosową panna cottę. Wszystko uzupełniały nalewane napoje bezalkoholowe, wino albo piwo.

Na śniadanie podano świeże owoce, jogurt, naleśniki z kompotem ananasowym i sosem malinowym oraz znowu podpieczoną bułkę, masło w opakowaniu, dżem i wodę. Do tego serwowano nalewane napoje bezalkoholowe, kawę i herbatę. Także tutaj było mocno czuć, że śniadanie przygotowano wiele godzin wcześniej. Na długich lotach niewiele niestety da się z tym zrobić.
Menu pokładowe Turkish Airlines i tak należy do najsmaczniejszych, jakich w życiu próbowałem. Na lotach Turkish Airlines menu pokładowe jest w cenie biletu.
A co Ty najchętniej jadasz na pokładzie samolotu?