Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Co zjeść w Kiszyniowie

Kiszyniów (po rumuńsku Chișinău, po rosyjsku Кишинёв, po angielsku Chisinau) jest stolicą i największym miastem Republiki Mołdawii. Jedno trzeba uczciwie przyznać od razu: własnej specjalności, której nie da się znaleźć nigdzie indziej, Kiszyniów raczej nie ma. Tutejsza kuchnia jest po prostu mołdawska - mămăligă, plăcinty i zeamă wspólne z Rumunią, a do tego warstwa rosyjska i radziecka z czasów, gdy miasto nosiło jeszcze rosyjską nazwę Кишинёв. Jest za to zupełnie inny powód, żeby przyjechać tu jeść i pić: Kiszyniów to stolica winiarskiej potęgi, a dwie z największych piwnic winnych świata leżą dosłownie rzut beretem od miasta.

Historyczne wpływy na kuchnię Kiszyniowa

XIX wiek Kiszyniów spędził jako stolica Besarabii, guberni na obrzeżach Imperium Rosyjskiego - był typowym tyglem pogranicza. Obok Mołdawian mieszkali tu Rosjanie, Żydzi, Grecy, Ormianie, Bułgarzy i Polacy, a przed II wojną światową działało w mieście ponad sześćdziesiąt synagog i domów modlitwy. To, co jada się dziś w Kiszyniowie, jest spuścizną właśnie tej mieszanki: aszkenazyjski forszmak ze śledzi obok bałkańskich faszerowanych liści, gagauska kavurma z turkijskiego południa kraju obok rosyjskich pielmieni. Wojna i Holokaust niemal wymazały tę różnorodność, a czasy radzieckie przyniosły własne smaki - w tym słodycze z upaństwowionych warsztatów, z których w 1946 roku powstała fabryka Bucuria.

Po ogłoszeniu niepodległości w 1991 roku miasto wraca do własnej tożsamości, a wraz z nią do wiejskiej kuchni mołdawskiej. Restauracje, które gotują dziś w Kiszyniowie po staremu, świadomie wskrzeszają tę tradycję: urządzają wiejskie izby casa mare, wieszają na ścianach tkane dywany i trzymają się przepisów ze wsi. Po radzieckim półwieczu wiejska kuchnia wraca do stolicy celowo i z wielką pompą. Kto o tym wie, nie będzie tu szukał nieprzerwanej tradycji - i doceni to, co stolica potrafi najlepiej: cały kraj w jednym miejscu.

Legendy radzieckiego Kiszyniowa, których już nie ma

Radziecki Kiszyniów miał swoje słynne lokale i miejscowi wspominają je do dziś. Restauracja Doina w parku Valea Trandafirilor (Dolina Róż) należała w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych do najbardziej znanych lokali w mieście - kelnerzy witali gości w strojach ludowych, a lokal miał nawet własny deser o tej samej nazwie. Kawiarnie takie jak Skazka, gdzie podawano prawdziwą brazylijską kawę, czy Kamyszy z wnętrzem wyłożonym trzciną zniknęły razem z państwem, które je zbudowało.

Największą legendą jest jednak kawiarnia Guguță: gdy w 1976 roku obok stanął gmach Komitetu Centralnego partii, otwartą pod koniec lat sześćdziesiątych restaurację Noroc przerobiono na kawiarnię dla dzieci i nazwano ją na cześć chłopca w wielkiej baraniej czapie z książek Spiridona Vanghelego. Chodziło się tu na lody, a na początku lat osiemdziesiątych także na kurczaki z jednego z pierwszych rożnów w mieście. Budynek w centralnym parku od lat niszczeje, a mieszkańcy Kiszyniowa do dziś spierają się o jego los - imię Guguță żyje jednak dalej, między innymi w najsłynniejszym mołdawskim deserze (więcej niżej).

Winiarska potęga pod bokiem Kiszyniowa

Mołdawia eksportuje większość wina, które produkuje - głównym odbiorcą jest sąsiednia Rumunia. Dla odwiedzających Kiszyniów ważne jest jednak coś innego: dwie z największych piwnic winnych na świecie leżą kilka kilometrów od miasta. Cricova na północnym skraju Kiszyniowa ma około 120 kilometrów podziemnych sztolni w dawnych wyrobiskach wapienia. Winiarnia Mileștii Mici, około dwudziestu kilometrów na południe, ma na koncie rekord Guinnessa za największą kolekcję wina na świecie - w podziemnych galeriach dojrzewa tu ponad półtora miliona butelek. Obie winiarnie zwiedza się zwykle w ramach wycieczki z Kiszyniowa, a degustacja jest częścią zwiedzania.

Co zjeść w Kiszyniowie

  • Mołdawskie wino. Szczep fetească albă daje delikatne, eleganckie wina białe, fetească neagră czerwone z nutami suszonych śliwek, a obok nich autochtoniczny szczep rară neagră i aromatyczna odmiana viorica. Szczepy fetească Mołdawia ma wspólne z winem rumuńskim, ale u źródła najłatwiej ich spróbować, wyruszając właśnie ze stolicy.
  • Cușma lui Guguță. "Barania czapa Guguțy": zwinięte w rulony naleśniki z wiśniami, ułożone w piramidę i polane kremem z kwaśnej śmietany z czekoladą. Deser nazwany na cześć chłopca z bajek Spiridona Vanghelego spopularyzowały kiszyniowskie cukiernie w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych - jeśli cokolwiek zasługuje na miano deseru Kiszyniowa, to właśnie ta czapa.
  • Divin. Mołdawski winiak dojrzewający w dębowych beczkach na wzór koniaku; słowo divin to chronione oznaczenie, które zastąpiło dawne "coniac". Najbardziej znana destylarnia KVINT mieści się jednak w separatystycznym Tyraspolu - tuż pod Kiszyniowem divin powstaje we wsi Bardar, gdzie tradycja sięga 1929 roku.
  • Bere Chișinău. Piwo z nazwą stolicy warzy się w samym Kiszyniowie, a browar nawiązuje do zakładu założonego przez niemieckiego przedsiębiorcę w 1873 roku. Dziś należy do tureckiego koncernu Efes i zajmuje większość mołdawskiego rynku.
  • Słodycze Bucuria. Fabryka o nazwie "Radość" produkuje w Kiszyniowie od 1946 roku czekoladę, karmelki i marmoladki, a jej bombonierki to klasyczna pamiątka z Mołdawii. Wyrosła z niewielkich warsztatów cukierniczych przedwojennego miasta.
  • Plăcintă. Placek nadziewany serem, ziemniakami, dynią albo kapustą, znany w całej Rumunii. W Kiszyniowie kupisz go smażonego prosto wśród straganów centralnego targowiska.
  • Mămăligă. Kasza kukurydziana gotowana w żeliwnym kociołku, narodowy dodatek Mołdawii i Rumunii. Tutejsze restauracje podają ją po staremu: z owczym serem brânză, kwaśną śmietaną i czosnkowym sosem mujdei.
  • Zeamă. Kwaśna zupa z kury z domowym makaronem, mołdawska siostra rumuńskiej ciorby. Klasyka w całym kraju, którą w stolicy znajdziesz w karcie każdej restauracji z kuchnią mołdawską.
  • Sarmale. Gołąbki w liściach kiszonej kapusty albo winorośli, nadziewane mięsem i ryżem - danie znane w Rumunii i na całych Bałkanach, bez którego w Mołdawii nie obejdzie się żaden świąteczny stół.
  • … a do tego dziesiątki innych mołdawskich potraw z listy: Co zjeść w Mołdawii.

Gdzie zjeść w Kiszyniowie

  • Piața Centrală. Centralne targowisko działające od 1825 roku, kiedy powstało jako Nowy Bazar; w 1941 roku wysadziła je w powietrze wycofująca się armia radziecka, a po wojnie wznowiło działalność. Smażone plăcinty przy wejściach, sery owcze i kozie, miód, suszone owoce i lady z cukierkami Bucuria - przed zakupem można próbować. W poniedziałki targowisko jest zamknięte; ceny są takie same dla miejscowych i turystów.
  • Gok-Oguz. Jedyna gagauska restauracja w Kiszyniowie, przy Calea Orheiului tuż za centrum. Domowa kuchnia turkojęzycznych Gagauzów z południa kraju i bułgarska klasyka; zanim dostaniesz zamówienie, przyniosą Ci na koszt firmy marynowane warzywa z domowym chlebem. Jeden z najlepiej ocenianych lokali w mieście - kulturowa ciekawostka, a nie przedstawienie dla turystów.
  • Popasul Dacilor. Od 2008 roku wskrzesza przedchrześcijańskie tradycje dackie - kamienne mury, otwarty ogień i dania takie jak kaczka nadziewana sarmale czy domowe plăcinty. Słynny lokal, do którego chodzą też miejscowi - tyle że dodatki i sosy są płatne osobno, więc zapytaj wcześniej, ile wyniesie cały rachunek.
  • La Plăcinte. Rodzima sieć, która zrobiła z plăcinty miejską instytucję - flagowa restauracja przy bulwarze Moscova wygląda jak wiejska chata z tkanymi dywanami. Plăcinty, vertuty, zeamă i sarmale; lokalny pewniak.
  • Plăcintăria Ștefănița. Działający od lat lokal z plăcintami przy ulicy Dosoftei, obok Opery Narodowej, polecany przez samych mieszkańców - tutejsze plăcinty szlifuje się do perfekcji latami.
  • Gălbenuș. Sieć barów samoobsługowych, w których gotuje się według receptur sprzed ponad trzydziestu lat: barszcz, kasze, kotlety i sałatki na tacy za 30-60 lei. Radziecki klimat w cenie posiłku; podobnie działają stołówki uniwersytetu państwowego czy Domu Związków Zawodowych.
  • Eli-Pili. Lokal czynny całą dobę przy ulicy București, z wnętrzem w stylu radzieckiego retro i salą karaoke. Kuchnia mołdawska, ukraińska i rosyjska o każdej porze dnia i nocy - bywają tu głównie miejscowi.
  • Cricova. Podziemna winiarnia na północnym skraju miasta - Cricova to w zasadzie przedmieście Kiszyniowa, więc do 120 kilometrów winnych sztolni nie trzeba jechać daleko. Zwiedzanie podziemnego miasta z degustacją to najprostszy winiarski wypad, jaki oferuje stolica.

Gdzie się napić w Kiszyniowie

  • Carpe Diem. Pierwsza winoteka w Kiszyniowie, otwarta w 2011 roku przy ulicy Columna: ponad 160 win w sklepie, w barze 20-25 mołdawskich win na kieliszki, a do tego divin i nalewki za przystępne ceny.
  • Wine.md - Sala de Degustare. Sala degustacyjna przy ulicy Șciusev: samoobsługowe enomaty na kartę z ponad trzydziestoma mołdawskimi winami w małych porcjach, sommelier pod ręką i deski serów. Degustacja bez zamawiania całych butelek.
  • Invino Enoteca. Winoteka z barem przy parku przed katedrą: ponad 250 mołdawskich win z ponad trzydziestu winiarni, z czego piętnaście na kieliszki. Najwygodniejszy sposób, żeby przekrojowo poznać mołdawskie wino bez wycieczki do piwnic.
  • Wine Gogh. Steakhouse i winoteka z reprodukcjami Van Gogha na ścianach - podaje wyłącznie mołdawskie wina z małych winiarni, a degustacje prowadzi sommelier, także po angielsku.
  • Covor. Speakeasy w ponad 150-letnim budynku w centrum, ponownie otwarty latem 2025 roku - dywan jako symbol wspólnego mołdawskiego dzieciństwa. Barmani przy użyciu wyparki rotacyjnej i we własnym laboratorium fermentacyjnym wytwarzają własne destylaty i syropy z mołdawskich surowców, a wszystkie koktajle mają jedną cenę: 120 lei. Czynne od czwartku do niedzieli wieczorem, wyłącznie po rezerwacji.
  • Marlène. Pierwszy bar koktajlowy z wyższej półki w mieście, działa od 2019 roku: wnętrze w stylu art déco, taras na dziedzińcu, autorskie koktajle i ich wersje bezalkoholowe - a do tego kot-rezydent, maskotka lokalu.
  • Sizo. Bar koktajlowy w więziennym klimacie przy bulwarze Wolności, otwarty w 2023 roku: ponad 60 autorskich koktajli, tapas, a w weekendy muzyka na żywo albo DJ.
  • Taproom by Litra & Friends. Piwo rzemieślnicze przy bulwarze Ștefan cel Mare - połączenie lokali Taproom i Smokehouse, a oprócz piwa bar z trzydziestoma rodzajami whisky, a w każdą środę pikantne skrzydełka. Własne piwo warzą też Lake House BrewPub z browarem na miejscu i niewielki Labrewtory Brewing Company, który nalewa także cydr.

Do Kiszyniowa nie jeździ się dla jednego słynnego dania. Przyjeżdża się tu po cały kraj na jednym stole - i po kieliszek z winiarskiej potęgi, o której większość Europy wciąż nie ma pojęcia.

Smacznego w Kiszyniowie!

Dan Špaňhel

Dan Špaňhel

Jestem Dan. Piszę tylko o tym, czego sam spróbowałem - od ulicznego straganu po gwiazdkę Michelin. Dla jedzenia zjeździłem pół świata i spróbowałem wszystkiego, co możliwe - i niemożliwe.

O mnie Kontakt

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.