Rumuńskie wino: szczepy fetească, Cotnari i dwie butelki z Jass
Z dwóch butelek, które kupiłem w Jassach jako rumuńskie wino, rumuńska jest tylko jedna. Druga, czerwona, pochodzi z winiarni zza Prutu, z Republiki Mołdawii - a w rumuńskim supermarkecie stoi na półce tak naturalnie, jakby tej granicy nigdy nie było.
Rumuńskie wino (po rumuńsku: vin românesc) to wino szóstego co do wielkości kraju winiarskiego Unii Europejskiej, oparte na własnych szczepach fetească, tămâioasă czy grasă, a kuchnia rumuńska wypija je niemal w całości sama - dlatego za granicą tak mało o nim wiadomo.

Fetească, băbească, tămâioasă: szczepy nazwane po kobietach i po kadzidle
Rumuńskie szczepy nie biorą nazw od wiosek ani od szlachty, tylko od domowników. Fetească, najczęstsza z nich, oznacza "dziewczęcą" (od fată, dziewczyna) i występuje w postaci białej, czarnej i królewskiej; băbească neagră to "babcina czarna", a tămâioasă, szczep typu muszkatowego, wzięła nazwę od kadzidła (tămâie), którym pachnie. Tych nazw używa się po obu brzegach Prutu: fetească rośnie w Rumunii i w Republice Mołdawii, a oba kraje uważają ją za swoją. Międzynarodowe katalogi wpisują ją jako rumuńską, co sporu nie załagodziło. Babcin szczep poradził sobie z granicą jeszcze zgrabniej - w Republice Mołdawii nazywa się rară neagră, "rzadka czarna", od luźniejszego grona, więc dwa kraje spierają się tu o tę samą winorośl pod dwiema nazwami. Sąsiednia kuchnia bułgarska opiera swoje wino na mavrudzie i gamzie, których nie dzieli z rumuńskimi szczepami, a węgierski Tokaj ma w Cotnari botrytycznego kuzyna, do którego jeszcze wrócę.
Szósty co do wielkości producent w Europie, o którym nikt nie słyszał
Najstarsza wzmianka o winie z dzisiejszych ziem rumuńskich jest wzmianką o jego zagładzie: według Strabona arcykapłan Deceneus przekonał Daków, żeby wycięli winorośl i żyli wstrzemięźliwie. Winorośl wróciła i została; szczyt przyszedł w 1972 roku, kiedy winnice zajmowały 300 000 hektarów, a komunistyczne planowanie wypełniło je głównie hybrydami na domowy użytek. Dziś Rumunia jest szóstym co do wielkości producentem wina w Unii Europejskiej, a mimo to za granicą prawie nikt go nie zna - eksportuje niecałe dziesięć procent produkcji, a na import wydaje czterokrotnie więcej, niż zarabia na eksporcie. Dorosły Rumun wypija ponad 24 litry rocznie; i tak zagadka się wyjaśnia. Republika Mołdawii po drugiej stronie rzeki jest dokładnym przeciwieństwem: wywozi większość tego, co wyprodukuje, a głównym odbiorcą butelek jest właśnie Rumunia. Stąd moja butelka z Purcari. Winiarnia twierdzi, że powstała na mocy carskiego dekretu w 1827 roku, a jej rubinowe wino na wystawie światowej w Paryżu w 1878 roku zmyliło francuskich degustatorów, którzy wzięli je za nowe Bordeaux. Niezależnego potwierdzenia z Paryża nikt nie znalazł, ale medal wisi na etykiecie, co z punktu widzenia sprzedaży wychodzi na to samo.
Grasă, șpriț i vin de casă: jak się w Rumunii pije wino
Wśród białych króluje dziś fetească regală, najczęściej uprawiany szczep w kraju, który na chłodniejszych siedmiogrodzkich stokach wokół Târnave utrzymuje kwasowość nawet w ciepłe jesienie. Wśród czerwonych prowadzi fetească neagră, której kolebka leży w okręgu Jassy, czyli tuż pod Jassami. A do tego grasă de Cotnari, dosłownie "tłusta": grono, które w jesiennych mgłach nad Cotnari poddaje się szlachetnej pleśni i daje słodkie wino na tej samej zasadzie co Tokaj, tylko świeższe i mniej naznaczone beczką. Winiarnia Cotnari ma 1 750 hektarów winnic, z czego największa część przypada na szczep grasă, a zaraz za nim na tămâioasă.
Na wsi robi się vin de casă, domowe wino z własnego podwórka, którego się nie sprzedaje, tylko nalewa, a latem rządzi șpriț - wino z wodą sodową, nazwa pożyczona z niemieckiego Spritzer. To szprycer, który u nas w Czechach latem leje się w każdym ogródku, tyle że tutaj pije się go do grilla i bez skrępowania. Do mici pieczonych na węglu częściej otwiera się jednak piwo; wino jest nieodłącznym elementem niedzielnego stołu. Rumuńskie butelki za to nie ukrywają słodyczy: sec to wytrawne, a demisec, demidulce i dulce to trzy stopnie w stronę słodkiego, które czyta się na etykiecie łatwiej niż cokolwiek innego.

Dwie butelki z supermarketu w Jassach
Obie butelki kupiłem w supermarkecie w Jassach, na półce, gdzie rumuńskie i mołdawskie wina stoją obok siebie i nikt ich nie rozdziela. Rară Neagră de Purcari, rocznik 2021, wytrawne czerwone: lżejsze ciało, żywa kwasowość, wiśnie i poziomki, żadnej beczki. Kosztowało 36 RON (6,80 EUR), Vivino daje mu 4,2 na 5. Tămâioasă românească z Cotnari, słodkie musujące: w zapachu muszkat i przejrzałe winogrona, słodycz, która zostaje na języku dłużej niż bąbelki, i od razu rozumiesz, dlaczego szczep nosi nazwę od kadzidła. Butelka kosztowała 25 RON (4,80 EUR), Vivino daje jej 3,7 na 5.