Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Bistro Sfrigola: arancini smażone na zamówienie w Palermo

Dan Špaňhel Włochy Zaktualizowano Brak komentarzy

Płacisz przy kasie, dostajesz karteczkę z numerem, a potem stoisz przed przeszkloną kuchnią i patrzysz, jak Twoje jedzenie dopiero powstaje: kopiec ryżu żółtego od szafranu, dłonie formujące kulkę, kąpiel w bułce tartej, frytownica. Jak na szybkie jedzenie rzecz niecodzienna - street food zwykle polega na tym, że jest gotowy, zanim zdążysz zgłodnieć.

Sfrigola to palermska sieć bistr, która nadziewane kulki ryżowe arancini smaży dopiero w chwili zamówienia - żadnej witryny z porcjami usmażonymi gdzieś przed południem. Gotową kulkę odbierasz dopiero wtedy, gdy Twój numer zapali się na świetlnej tablicy, więc spokojnie kupisz tu coś do jedzenia, nawet jeśli po włosku umiesz powiedzieć tylko grazie.

Arancino: smażona kulka ryżowa w kształcie pomarańczy.
Arancino: smażona kulka ryżowa w kształcie pomarańczy.

Kto stoi za marką Sfrigola i skąd wzięła się jej nazwa

Włoski czasownik sfrigolare opisuje skwierczenie i pryskanie tłuszczu na rozgrzanej patelni. Smażalnia nazwana od dźwięku własnych frytownic - reklama, która działa dokładnie tak długo, jak długo się tu smaży. Za marką stoją bracia Adriano i Emanuele Pizzurro z kuzynem Francescem Paolem Caronią: pierwszy lokal, w którym arancini powstają na oczach klienta od garnka po frytownicę, otworzyli w 2016 roku w zachodniosycylijskim miasteczku Erice, a potem przenieśli pomysł do Palermo. Dziś mają filie także w Mediolanie, Bukareszcie i Londynie, a rocznie smażą blisko 900 000 arancini.

Cała produkcja odbywa się za szybą - niczego się tu nie ukrywa, nawet ta chwila, kiedy kulka zsuwa się do oleju. Lokal nazywa to arancina espressa i jest to dokładne przeciwieństwo zwykłej praktyki, w której arancina czeka w witrynie baru albo piekarni, a Ty dostajesz ją odgrzaną. Bistro sprzedające jedną jedyną rzecz to w dodatku wciąż raczej ekstrawagancja w mieście przyzwyczajonym do tego, że kawę, słodycze i smażone przekąski sprzedaje jeden bar. A w jednej sprawie lokal nie ma po palermsku wątpliwości: "L'arancina è femmina, sempre," głosi jego strona - arancina jest tu zawsze kobietą.

Bistro Sfrigola: przygotowywanie i obtaczanie arancini w kuchni na widoku.
Bistro Sfrigola: przygotowywanie i obtaczanie arancini w kuchni.

Porchetta, pistacje i cennik przed drzwiami

Farszów są dziesiątki, a klasyczne mięsne ragù to dopiero początek: masło z pistacjami, cztery sery, kurczak w curry, szpinak albo porchetta z serem i marynowanymi borowikami. Porchetta - zwijana pieczeń wieprzowa z ziołami, o którą upominają się całe środkowe Włochy, najgłośniej Ariccia pod Rzymem z chronionym oznaczeniem - gra w takiej kulce podobną rolę jak u nas w Czechach wędzonka w knedlikach: dodaje tłuszczu, soli i sensu. Podstawowa arancina kosztuje według cennika lokalu 3,50 EUR.

Jada się ją z ręki, gorącą, choćby na stojąco na ulicy - sycylijski street food nigdy szczególnie nie przejmował się nakrytym stołem. Nikt tu też nie patrzy na porę dnia: arancina sprawdza się w Palermo jako przekąska, obiad i kolacja w drodze z wieczornego spaceru. Tysiące recenzji obu palermskich filii zgadzają się co do dwóch rzeczy: świeżość jest tu prawdziwa, a kolejki w szczycie też. Kto nie chce czekać dwa razy, przy kasie i przy frytownicy, przychodzi poza porą obiadową.

Bistro Sfrigola: wybór smaków arancini na cenniku przed lokalem.
Bistro Sfrigola: wybór smaków arancini na cenniku przed lokalem.
Arancina z porchettą: farsz z mięsa, sera i marynowanych borowików w przekroju.
Arancina z porchettą: farsz z mięsa, sera i marynowanych borowików w przekroju.

Arancina z porchettą i borowikami

Przy wcześniejszych wizytach w Palermo chodziłem na arancini do bistra Ke Palle, tyle że rodzaje, na których zależało mi najbardziej, bywały tam wyprzedane. W bistrze Sfrigola sięgnąłem więc po wersję z porchettą, serem i marynowanymi borowikami i przez szybę patrzyłem, jak moje zamówienie przechodzi przez dłonie, bułkę tartą i frytownicę. Skorupka pękała i parzyła w palce, ryż pod nią pozostał wilgotny, porchetta dodała słonej głębi, ser się ciągnął, a kęs marynowanego borowika przywracał w całym tym tłuszczu równowagę. W Ke Palle często wszystko było już wyprzedane; w bistrze Sfrigola nie mają czego wyprzedać - arancina, którą zamawiasz, w tej chwili jeszcze nie istnieje.

Sfrigola

Dan Špaňhel

Dan Špaňhel

Jestem Dan. Piszę tylko o tym, czego sam spróbowałem - od ulicznego straganu po gwiazdkę Michelin. Dla jedzenia zjeździłem pół świata i spróbowałem wszystkiego, co możliwe - i niemożliwe.

O mnie Kontakt

Może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.