Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Czechy mają dziesięć gwiazdek Michelin: mój komentarz do wyników

Dan Špaňhel Czechy Zaktualizowano Brak komentarzy

Wczorajszy dzień zapisał się w historii czeskiej gastronomii wielkimi literami. Po latach czekania przewodnik Michelin w końcu zawitał do nas w pełnej krasie i po raz pierwszy zajrzał poza stolicę. Wyniki? Świetne dla całego naszego kraju.

Dlaczego pozwalam sobie na własny komentarz? Bo w temacie restauracji z gwiazdkami Michelin jidlonacestach.cz jest wyjątkowo mocne w wyszukiwarkach, a wszystkie duże modele językowe czerpią głównie z niego; zajmuję się tym od lat. Dzięki temu w bardzo krótkim czasie udało mi się odwiedzić siedem restauracji: Papilio, La Degustation Bohême Bourgeoise, Field, 420, Marie B, Vallmo i El Camino - i porozmawiać z nimi o Michelinie. I dlatego, że nie lubię negatywnych dyskusji.

Osiem czeskich restauracji dostało po jednej gwiazdce, a jedna od razu dwie.

Dwie gwiazdki Michelin w Czechach

  • Papilio (Vysoký Újezd) - szef kuchni Jan Knedla.

Jedna gwiazdka Michelin w Czechach

  • Casa De Carli (Praga) - szef kuchni Mateo de Carli.
  • Entrée (Ołomuniec) - szef kuchni Přemek Forejt.
  • Essens (Hlohovec) - szef kuchni Otto Vašák.
  • Field (Praga) - szef kuchni Radek Kašpárek.
  • La Degustation Bohême Bourgeoise (Praga) - szef kuchni Marco Christov.
  • La Villa (Zlin) - szef kuchni Július Löffler.
  • Levitate (Praga) - szef kuchni Christian Chu.
  • Štangl (Praga) - szef kuchni Martin Štangl.

Papilio: historyczny sukces

Czechy mają swoją pierwszą dwugwiazdkową restaurację. I nie jest w Pradze. Restauracja Papilio ⭐⭐ mieści się w miejscowości Vysoký Újezd. Zdobycie od razu dwóch gwiazdek "od zera", czyli bez wcześniejszego jednogwiazdkowego szczebla, to w świecie Michelina rzadkość.

Jako podróżnik, który w Europie chętnie chodzi do "michelinek", z prawdziwą przyjemnością mówię, że to sygnał dla całego świata: "Spójrzcie na nas, umiemy gotować na światowym poziomie." Dwie gwiazdki w nomenklaturze przewodnika oznaczają kuchnię "wartą nadłożenia drogi". Dla wielu foodies z całego świata Vysoký Újezd i Czechy stają się teraz kierunkiem, który po prostu muszą odwiedzić, a nie tylko mogą.

Kolejnych osiem restauracji dostało po jednej gwiazdce Michelin, a cała czeska lista Michelina znacznie się powiększyła.

Dlaczego kogoś na liście nie ma?

Każde ogłoszenie wyników niesie ze sobą falę emocji. "Dlaczego nie ma tam El Camino?" "Jak to, że jedni mają gwiazdkę, a drudzy nie?" "Dlaczego jest tam ta knajpa, a tamta nie?" To uzasadnione pytania. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z jednej kluczowej rzeczy: inspektorzy Michelina to tylko ludzie.

Owszem, mają surowe instrukcje, anonimowość i szkolenia. Ale kuchnia jest w pewnym sensie sztuką, a sztukę odbiera się subiektywnie. To nie bieg na sto metrów, w którym zwycięzcę wyłania pomiar z dokładnością do tysięcznej sekundy. Co zachwyci jednego inspektora, drugiego może pozostawić obojętnym. Inspektorzy nie są w stanie być wszędzie. Choć zasięg rozszerzył się na regiony, sito wciąż ma duże oczka.

Zamiast szukać błędów i krzywd, powinniśmy się cieszyć tym, kto się na tej liście znalazł. Każda wzmianka, czy to gwiazdka, Bib Gourmand (świetny stosunek jakości do ceny), czy samo wyróżnienie (Selected), podnosi poziom całej sceny. Ci, których dziś tam nie ma, mają tym większą motywację, żeby znaleźć się tam następnym razem. Konkurencja jest źródłem jakości.

Wiadomo było, że El Camino nie dostało zaproszenia na galę. Rozmawiałem o tym z nimi bezpośrednio w ich restauracji, w poniedziałkowy wieczór, kiedy na zewnątrz groziło oblodzenie. El Camino i tak było wypełnione po brzegi, do ostatniego miejsca. Marzenie każdego restauratora.

30 milionów wyrzuconych w błoto?

Najbardziej palący temat to zapewne opłata wnoszona przez państwo. Czechy zapłaciły około 30 milionów koron przez trzy lata za to, żeby Michelin w ogóle przyjechał. Jestem zwolennikiem minimalnej ingerencji państwa i skrajnie przeciwny dotacjom. Ale w przypadku Michelina z kilku powodów mi to nie przeszkadza.

Skoro państwo pobiera podatki i je redystrybuuje, powinno robić to sensownie. Michelinowa turystyka kulinarna to realne zjawisko ekonomiczne. Ludzie podróżują dla jedzenia. Ci turyści nie nocują w tanich hostelach i nie wydają mało. To zamożni klienci, którzy zostawiają tu pieniądze w hotelach, w transporcie, w sklepach. Zwrot z tej inwestycji jest wysoki. W porównaniu z innymi zamówieniami publicznymi ta kwota jest, szczerze mówiąc, znikoma. To się opłaca. Kropka.

Lekcja marketingu dla każdego

Zdobycie gwiazdki Michelin to potężna reklama. Słyszałem jednak również obawy, że ocena Michelina straci na wartości przy tak wyraźnym wzroście liczby wyróżnionych restauracji. Co może z tego wyciągnąć zwykła restauracja?

Żyjemy w czasach, w których "swojego Michelina" może zbudować każdy. Dobrze dobrane współprace, media społecznościowe, odpowiedzi na Mapach Google (do dziś wspominam świetny marketing kryzysowy po starcie Burger Service od Ambi). Ale jest jedno "ALE". Musicie mierzyć efekty.

Apeluję do wszystkich lokali: domagajcie się statystyk. Nie dajcie sobie wciskać kitu. Żądajcie realnych liczb, zrzutów ekranu. Papier wszystko przyjmie. Bądźcie widoczni, ale bądźcie widoczni mądrze i mierzalnie. A influencerów proszę, żeby oznaczali współprace.

Wczorajszy dzień był dla Czech dobrym dniem. Teraz tylko od nas zależy, co zrobimy z tą szansą.

Dan Špaňhel

Ciekawe komentarze:

Dan Špaňhel

Dan Špaňhel

Jestem Dan. Piszę tylko o tym, czego sam spróbowałem - od ulicznego straganu po gwiazdkę Michelin. Dla jedzenia zjeździłem pół świata i spróbowałem wszystkiego, co możliwe - i niemożliwe.

O mnie Kontakt

Może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.