Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Niebieski Targ w Warnie: targowisko przy zegarze i uliczka babć

Dan Špaňhel Bułgaria Zaktualizowano Brak komentarzy

Na Mapach Google nazywa się The Blue Market, Bułgarzy mówią na niego Синия пазар, a ja sfotografowałem go z pomarańczowym dachem. Niebieskiego koloru długo szukałem na miejscu - w końcu znalazłem go na plastikowej skrzynce z miętą przy jednym z babcinych straganów.

Niebieski Targ (po bułgarsku Синия пазар, oficjalnie Пазар Часовника, Pazar Chasovnika) to niewielkie miejskie targowisko w centrum Warny, przy katedrze i miejskim zegarze: w środku stoły z owocami i warzywami, dookoła chodnik, na którym babcie sprzedają plony z własnego ogródka. W porównaniu z targami farmerskimi to mały targ i krótki przystanek podczas zwiedzania. Kto jednak chce zobaczyć, z czego gotuje się jesienią w kuchni bułgarskiej, ma tu lepszy punkt obserwacyjny niż w największej hali w mieście.

Niebieski Targ: zadaszona uliczka ze straganami z owocami i warzywami.
Niebieski Targ: zadaszona uliczka ze straganami z owocami i warzywami.

Dlaczego targ przy zegarze nazywa się Niebieski

Oficjalnie targ wziął nazwę od sąsiada: Пазар Часовника, targ przy zegarze, od miejskiego zegara przy katedrze Zaśnięcia Matki Bożej, kawałek od ulicy Ruse, przy której stoją stoły. Tak mówi na niego jednak niemal wyłącznie operator, miejska spółka Pazari, która zarządza w Warnie mniej więcej dziesięcioma targowiskami. Przydomek Niebieski Targ wziął się, według operatora, z modernizacji w 2009 roku, kiedy stare stragany zastąpiono nowymi stołami z niebieskiego poliwęglanu - żadnej legendy za tym nie ma, tylko kolor plastiku. Rok podaje tylko jedno źródło, sama spółka Pazari; że nazwa pochodzi od stołów, a nie z historii, potwierdzają też ogłoszenia i lokalna prasa, w których słowo Часовника prawie nie pada.

W Warnie Niebieski Targ należy do tych mniejszych. Głównym targowiskiem miasta jest Централен, dawniej Targ Kołchozowy, na którym działają targi farmerskie, a w osobnej hali także targ rybny; Czatałdża słynie z kwiatów, a reszta to targowiska na osiedlach. Niebieski Targ ma wobec nich jedną przewagę, położenie: zajmuje odcinek ulicy zamknięty dla samochodów między katedrą a zegarem, więc trafia się na niego po drodze, a nie z rozmysłem.

Niebieski Targ: jesienne figi i winogrona.
Niebieski Targ: jesienne figi i winogrona.

Stoły producentów i chodnik babć

Na stołach sprzedaje się to, co dojrzało: winogrona, figi, granaty, pomidory, orzechy - a według listy operatora także ubrania, pamiątki, miód i gotowaną kukurydzę. Część sprzedających to sami producenci, производители, którzy płacą za miejsce mniej niż handlarze. Ciekawiej jest jednak na chodniku dookoła: tam na składanych stolikach i w kubeczkach rozkładają towar babcie, które nie mają stołu, tylko ogródek. Jajka, pęczki ziół, chryzantemy, łuskane orzechy włoskie, pokrzywy, owoce z drzewa za domem. To ten sam mechanizm co tabliczka "Sprzedam jajka" na bramie na wsi, tylko przeniesiona do centrum stolicy regionu. Bułgaria ma na nią nawet własne słowo, бабите, babcie, i traktuje ją poważnie: w 2024 roku ministerstwo rolnictwa chciało wpuścić na targi farmerskie wyłącznie zarejestrowanych rolników, a organizacja konsumencka stanęła w obronie babć, przekonując, że ich kubeczki nikomu nie zagrażają, a skutkiem zakazu byłaby tylko sprzedaż ulicę dalej. Jaki status mają te warneńskie, nie udało mi się ustalić.

Niebieski Targ: babcie sprzedające z własnych małych straganów.
Niebieski Targ: babcie sprzedające z własnych małych straganów.

Hinap, który obcokrajowcy nazywają chińskimi daktylami

Owoc, dla którego wracałem na ten chodnik, przez cały czas nazywałem źle. Mówiłem na niego chińskie daktyle, bo tak brzmi opisowa nazwa w co drugim języku; Bułgarzy mają własne słowo, хинап, ludowo dżindżifka, a botanika mówi o nim jujuba, Ziziphus jujuba. Hinap to owoc drzewa, które lubi suche, gorące lata i kamienistą glebę, więc w Bułgarii uprawia się go na południu i na wybrzeżu - okolice Warny należą do głównych rejonów - a jego sezon trwa od końca września do końca października, dokładnie w tygodniach, kiedy tam byłem. Niedojrzały owoc jest zielonożółty, chrupie i smakuje jak małe jabłko z cierpkim zakończeniem; dojrzały brązowieje, marszczy się i jest słodki jak daktyl, stąd ta obca nazwa. Kto chce słodkiego, sięgnie po brązowe; kto chce, żeby chrupało mu w torbie, po zielone. Do hinapu babcie dokładają to, co akurat jest w sezonie: świeżo łuskane orzechy, jesienią najtańsze w roku, i pokrzywy, które Bułgarzy zbierają głównie wiosną, a w październiku są raczej dodatkiem.

Stragan babci: łuskane orzechy, hinap i mięta.
Stragan babci: łuskane orzechy, hinap i mięta.

Paczka hinapu z ulicy Ruse

W Warnie byłem w październiku i główna uliczka Niebieskiego Targu w połowie stała pusta: sezon targu skończył się razem z latem, a sezon hinapu dopiero się zaczynał. Przy zajętych stołach kupiłem figi i winogrona; sprzedawcy nie znali angielskiego i nie miało to znaczenia, ceny były wypisane na ręcznie zapisanych karteczkach - pół kilo fig za 3,50 BGN (1,80 EUR) - a resztę załatwił palec i uśmiech. W środku nie wydało mi się to niczym szczególnym. Na zewnątrz owszem. Babcie siedziały na plastikowych krzesłach przy składanych stolikach z obrusem w kratkę, między kubeczkami z figami i cebulą stał wazon z chryzantemami, żywo ze sobą rozmawiały i cieszyły się z każdego zakupu. Podczas spacerów po Warnie wracałem do nich kilka razy i za każdym razem wynosiłem przynajmniej paczkę niedojrzałego hinapu, 100 g za 1 BGN (0,50 EUR). Gdyby nazwa targu pochodziła od tego, po co na niego wracałem, nie nazywałby się ani Niebieski, ani przy zegarze. Nazywałby się Babciny.

The Blue Market

Dan Špaňhel

Dan Špaňhel

Jestem Dan. Piszę tylko o tym, czego sam spróbowałem - od ulicznego straganu po gwiazdkę Michelin. Dla jedzenia zjeździłem pół świata i spróbowałem wszystkiego, co możliwe - i niemożliwe.

O mnie Kontakt

Może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.