Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Rumuńskie piwo: Ursus, Timișoreana, butelki PET i scena rzemieślnicza

Dan Špaňhel Rumunia Zaktualizowano Brak komentarzy

W rumuńskim supermarkecie stoi na półce z piwem coś, na co Czech patrzy niechętnie: dwuipółlitrowa plastikowa butelka. Jeszcze w 2015 roku w plastiku sprzedawała się ponad połowa całego piwa w kraju, i choć PET powoli ustępuje szkłu i puszce, wciąż trzyma jedną trzecią rynku.

Rumuńskie piwo (po rumuńsku: bere) to najczęściej jasny lager jednego z trzech zagranicznych koncernów, które rządzą rynkiem; kuchnia rumuńska dokłada do niego taras, mici z grilla, a od dziesięciu lat także kilkadziesiąt małych browarów, w których warzy się coś innego niż lager. Marek jest ponad dwadzieścia, wszystkie brzmią rumuńsko co do ostatniej litery i u większości z nich tylko ta litera naprawdę jest rumuńska.

Ursus Black Grizzly: ciemne piwo marki z Klużu.
Ursus Black Grizzly: ciemne piwo marki z Klużu.

Dlaczego piwo nazywa się bere i kto uwarzył je w Rumunii pierwszy

Na określenie piwa Rumuni nie wzięli nic od słowiańskich sąsiadów. Bere przyszło z niemieckiego Bier, a tą samą drogą dotarła też halbă, czyli pół litra, od niemieckiego Halbe, połowa. Oba słowa zdradzają, skąd piwo trafiło do kraju: nie od starożytnych Daków, jak chętnie piszą portale podróżnicze, ale wraz z armią habsburską. Dakowie fermentowali zboże, owszem; tego, że warzyli coś, co dałoby się nazwać piwem, nie potwierdza żadne źródło. Zresztą tą samą niemiecką pożyczką jest też bułgarska bira na południe od Dunaju.

Pierwszy browar na dzisiejszym terytorium Rumunii stoi w Timișoarze i ma datę urodzenia dokładniejszą niż większość ludzi: 1 stycznia 1718 roku miejski magistrat poprosił o zgodę na warzenie piwa, niecały rok po tym, jak Eugeniusz Sabaudzki wypędził z miasta Osmanów. Powód nie był kulinarny. Banat był bagnem, nie dało się tam pić wody, a austriacki żołnierz był przyzwyczajony do tego, że piwo dostaje w ramach żołdu. Habsburgowie stawiali potem browary przy twierdzach i kopalniach w całym Siedmiogrodzie i Banacie i dlatego rumuńskie piwo do dziś ma środek ciężkości na zachodzie kraju, podczas gdy Wołoszczyzna i rumuńska Mołdawia pozostały krainą wina i okowity. Sasi, którzy mieszkali w Siedmiogrodzie od XII wieku, podobno jako pierwsi dodali do piwa chmiel - to już legenda i rumuńskie źródła też ją tak traktują. Ich udokumentowany ślad jest młodszy: browar w Sadu pod Sybinem, który w 1912 roku postawił Thomas Binder z synami a jego Bere Sadu jest dziś jedynym rumuńskim piwem z chronionym oznaczeniem geograficznym. Timișoreana tymczasem spłonęła, została odbudowana, po pierwszej wojnie światowej dostarczała piwo na dwór królewski i pod tą samą nazwą leje się z kranu do dziś.

Trzy koncerny, jeden kraj: do kogo należą Ursus, Timișoreana i Ciuc

Na wieczku puszki Ursusa wytłoczono "Cluj 1878" i jest to prawda tylko w połowie. Browar w Klużu rzeczywiście powstał w tym roku i pod nazwą Ursus, po łacinie niedźwiedź, sprzedaje piwo od końca lat dwudziestych; tyle że fabryka w Klużu przestała warzyć w 2010 roku, a trzy lata później zrównano ją z ziemią. Dzisiejszy Ursus warzy się w Braszowie, Buzău i Timișoarze i należy do japońskiej grupy Asahi, która kupiła go w 2017 roku razem z Timișoreaną, Ciucașem i marką Azuga. Drugim co do wielkości graczem jest Heineken z markami Ciuc z Miercurea Ciuc, Golden Brau i Silva; ta ostatnia to osobny przypadek - browar w Reghinie powstał w 1972 roku, jako pierwszy w Rumunii eksportował piwo, a warzył je z surowców sprowadzanych z Czechosłowacji. Dziś Silva warzona jest gdzie indziej, a Reghin browaru nie ma. Trzeci jest Bergenbier z Ploiești pod skrzydłami Molson Coors, który warzy tam też Staropramen, Stella Artois i Beck's. Ta trójka trzyma ponad siedemdziesiąt procent rynku, a razem z producentem Tuborga i rodzimą Romaquą ponad dziewięćdziesiąt. A jeśli mylą Ci się Ciuc i Ciucaș, nie tylko Tobie: pierwszy to Heineken, drugi Asahi, a na półce stoją obok siebie jak dwaj kuzyni, którzy ze sobą nie rozmawiają.

Wypija się tego dużo, tylko nie tyle co kiedyś. W 2021 roku Rumunia z 95,6 litra na głowę była czwartym piwnym krajem świata; od tego czasu spożycie spadło do nieco ponad osiemdziesięciu litrów, a w europejskim rankingu kraj zsunął się do drugiej połowy pierwszej dziesiątki. Wciąż jest to jednak najpopularniejszy alkohol w kraju: do piwa przyznaje się mniej więcej jedna trzecia Rumunów, do wina jedna piąta, a țuică, nazywana tu napojem narodowym, zbiera tylko kilka procent - okowita jest na chrzciny i wesela, piwo na co dzień. Sąsiedzi piją mniej, Bułgarzy około 76 litrów, Węgrzy nieco ponad 60.

Bucur: lager premium od producenta Tuborga.
Bucur: lager premium od producenta Tuborga.

Kraj dwuipółlitrowej butelki

Za plastik odpowiada jeden człowiek i jedna zima. W grudniu 1998 roku Virgil Mailat z browaru Bere Mureș po raz pierwszy nalał piwo Neumarkt do butelki PET; słowaccy dostawcy podobno powtarzali mu wcześniej, że rozlewanie porządnego piwa do plastiku to szaleństwo. Rumuni kupowali piwo do domu na litry, a nie na sztuki, dwulitrowa butelka wychodziła taniej niż cztery półlitrówki i w niecałe dwadzieścia lat w plastiku sprzedawała się ponad połowa piwa w kraju. Szczyt, 53 procent, przyszedł po siedemnastu latach; od tego czasu PET traci rok w rok, a w 2025 roku rynek po raz pierwszy podzielił się na trzy niemal równe części: plastik, szkło i puszkę. W plastiku sprzedają się te tańsze marki: Ciucaș, Golden Brau, Bergenbier, Timișoreana, Noroc; kto w knajpie poprosi o bere la halbă, często dostanie to samo piwo z kranu i o plastik nikt go nie pyta.

Fala rzemieślnicza od 2013 roku: sęp, koza i siedem wzgórz

Kiedy w 2013 roku ruszał Zăganu, sceny rzemieślniczej w Rumunii praktycznie nie było. Małe browary z lat po rewolucji upadły do 2010 roku co do jednego, więc kiedy Alexandru Geamăn i Laurențiu Bănescu napełnili w Măneciu w okręgu Prahova pierwsze butelki piwa Zăganu, nazwali je od ptaka drapieżnego, który zniknął z rumuńskich gór ponad osiemdziesiąt lat wcześniej - tak jak wszystkie te browary, które chcieli przywrócić. Od 2015 roku powstało w kraju około pięćdziesięciu minibrowarów, a dwa z najciekawszych adresów leżą w Jassach, na wschodzie, gdzie historycznie piło się wino. Capra Noastră, czyli nasza koza, Ionel Păsărică warzy metodą belgijską z refermentacją w butelce: jedna warka trwa sześćdziesiąt dni, za to piwo wytrzymuje lata, a koza w czerwonych kaloszach jedzie na eksport nawet do Belgii, czyli do kraju, z którego tę metodę pożyczyła. Șapte Coline, czyli siedem wzgórz, ma zupełnie inną historię - browar ruszył w 2005 roku, po czterech latach go zamknięto, a w 2018 roku znowu warzył, w Tomești za miastem, tym razem także märzen na modłę monachijską.

A jest jeszcze Bucur, które wygląda na rzemieślnicze, a wcale takie nie jest. Bere de bulevard, piwo z bulwaru, wprowadził na rynek w 2019 roku producent Tuborga z Pantelimonu pod Bukaresztem jako markę premium według starych rumuńskich receptur i w pierwszym roku sprzedał go ponad milion litrów. Nie ma w tym nic złego, tylko warto o tym wiedzieć z góry. Tak samo jak o tym, że bukareszteńska Caru cu Bere, którą portale zaliczają do browarów, żadnym browarem nie jest: to piwiarnia z 1879 roku, do której piwo przywożono konnym wozem, stąd "wóz z piwem" w nazwie, a dziś jest to jedna z najbardziej znanych restauracji w kraju. Piwo wciąż tam wożą. Tylko już bez koni.

Capra Noastră: rzemieślnicze piwo szkoły belgijskiej z Jass.
Capra Noastră: rzemieślnicze piwo szkoły belgijskiej z Jass.

Jak się w Rumunii zamawia piwo i do czego się je pije

Piwo z kranu to bere la halbă albo la draft; halbă to dziś pół litra, choć stare drewniane kufle mieściły tylko czterysta mililitrów, a rozmiary różnią się od lokalu do lokalu, więc o bere mare znaczy w każdej knajpie coś trochę innego. Piwo jest tu nieodłącznym elementem lata, tarasu i rozgrzanego grilla: do mici, mięsnych wałeczków bez osłonki, nie pije się nic innego. We wrześniu i październiku Braszów dokłada do tego jedyny rumuński Oktoberfest z monachijskim błogosławieństwem, który pod górą Tâmpa założyła miejscowa społeczność saska. Kto chce zobaczyć, co się w kraju warzy poza lagerem, niech szuka na etykiecie słowa artizanală, czyli rzemieślnicze, a nie słowa "premium" - to drugie pisze sobie dziś każdy koncern.

Șapte Coline: filtrowane piwo rzemieślnicze z browaru pod Jassami.
Șapte Coline: filtrowane piwo rzemieślnicze z browaru pod Jassami.

Cztery piwa w Jassach

Rumuńskiego piwa spróbowałem w Jassach, przez kilka dni i w kilku miejscach. Trzy szklanki wypiłem na tarasie restauracji Beraria Veche (zobacz Gdzie zjeść w Jassach), pod pergolą z trzciny: Bucur w firmowej szklance z cylindrem, jasny, czysty i niepozorny lager, dokładnie to, czego się po piwie "z bulwaru" spodziewasz; Șapte Coline, filtrowane i wyraźnie mocniej chmielone, piwo z miasta, które podpisało się na etykiecie siedmioma wzgórzami; i Capra Noastră w szklance tulipanowej, mętne, bursztynowe, z gęstą pianą i owocowym, lekko drożdżowym smakiem szkoły belgijskiej, w którym dawało się wyczuć te sześćdziesiąt dni spędzone w butelce. Czwarte piwo, Ursus Black Grizzly, ciemne i z sześcioma procentami, kupiłem w sklepie i wypiłem po drodze w parku, z puszki. Było słodsze i cięższe, niż zasługiwało na to sierpniowe popołudnie. Browaru, którym chwali się ta pieczątka, nie ma od dziesięciu lat. Na szklance od kozy widniało "făcută în Iași", wyprodukowano w Jassach, i to się zgadzało. Z czterech rumuńskich piw tylko jedno miało więc na sobie miasto, w którym naprawdę je uwarzono.

Dan Špaňhel

Dan Špaňhel

Jestem Dan. Piszę tylko o tym, czego sam spróbowałem - od ulicznego straganu po gwiazdkę Michelin. Dla jedzenia zjeździłem pół świata i spróbowałem wszystkiego, co możliwe - i niemożliwe.

O mnie Kontakt

Może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.