Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Palaneț: nadziewana bułka z Równiny Transylwańskiej

Dan Špaňhel Rumunia Zaktualizowano Brak komentarzy

Karteczki na wystawie klużskiej piekarni były napisane w dwóch językach, a ta angielska linijka kłamała. "Pie with cabbage", "pie with potatoes", "pie with cherries" - komu stanie wtedy przed oczami placek z cienkim spodem i kratką z ciasta na wierzchu, dostanie do torebki coś zupełnie innego: okrągłą, ciężką bułkę z drożdżowego ciasta, ponacinaną na cząstki, z której po przełamaniu wysypie się kapusta, ziemniaki albo wiśnie.

Palaneț to nadziewany wypiek z Równiny Transylwańskiej - płat drożdżowego ciasta, na którego środek trafia nadzienie, a rogi podciąga się przed pieczeniem do góry i zlepia, żeby nadzienie zostało zamknięte w środku; kuchnia rumuńska sprzedaje go na sztuki w piekarniach, słone i słodkie obok siebie. Za trzy, cztery leje da się z wystawy wybrać cały obiad, tylko że to nie jest pie.

Palaneț: cała nadziewana bułka z ciasta ponacinanego na cząstki.
Palaneț: cała nadziewana bułka z ciasta ponacinanego na cząstki.

Słowo oznaczające chleb, do którego ktoś włożył nadzienie

Słowo palaneț pochodzi od ukraińskiej palanycy, czyli zwykłego okrągłego bochenka bez żadnego nadzienia. Na Równinie Transylwańskiej stało się z tą nazwą to, co zwykle dzieje się z zapożyczeniami: nazwa gołego chleba dostała do środka kapustę, ser i jabłka, a nikt jej nie zmienił. Wymawia się "palanec", z c na końcu czytanym jak polskie c, liczba mnoga to palanețe. Z węgierskim naleśnikiem palacsintą nie ma to nic wspólnego, choć Kluż ze swoją węgierską historią do takiego skojarzenia kusi - oba słowa łączy tylko brzmienie. Ojczyzną palanețu jest jeden region: Câmpia Transilvaniei, pagórkowata rolnicza równina między Klużem a Turdą, ze wsią Ceanu Mare jako uznaną stolicą. Reszta Rumunii zna tę samą zasadę pod innymi nazwami - w Mołdawii palancă, ogólnie jako jedną z wielu odmian plăcinty, którą jednak częściej smaży się na patelni i bywa płaska. Sąsiedzi z piekarniczej półki, covrigi i gogoși, to zupełnie co innego.

Jedzenie na pole, po które dziś przyjeżdża Bukareszt

Na równinie było to jedzenie biedoty - wypiek, który się nie psuje, można go zabrać w kieszeni na pole i zjeść na zimno w południe przy bruździe. Tak przynajmniej brzmi opowieść z Ceanu Mare, gdzie nikt nie datuje pierwszego palanețu, za to każdy wie, jak się go składa. Niedawno stało się jednak coś takiego: gmina przemianowała swoje Dni Gminy na Festivalul Palanețelor, a wypiek, którym do tej pory mało kto się interesował, stał się wizytówką regionu - przyjeżdżają po niego ludzie z Bukaresztu, Braszowa i Sybina. Klużskie piekarnie są więc tylko stacją końcową - w Klużu palaneț się sprzedaje i je, a wymyślono go na wsi kawałek drogi dalej.

Palaneț: oferta nadzień i cen na wystawie piekarni.
Palaneț: oferta nadzień i cen na wystawie piekarni.

Jak się składa palaneț i po czym go wybierać

Ciasto jest chlebowe: mąka, woda, drożdże, odrobina oleju, żadnego masła i żadnego przekładania na warstwy. Rozwałkowuje się je na cienki płat, w domu kroi na kwadraty, na środek każdego kwadratu trafia kopczyk nadzienia, a potem następuje ten jedyny ważny krok - rogi podciąga się do góry i zlepia ze sobą, żeby przy wyrastaniu i pieczeniu nic nie uciekło. Palaneț to właściwie słona drożdżówka, którą ktoś zamknął ze wszystkich stron. Piekarniana wersja w Klużu jest okrągła i ponacinana na sześć cząstek, ale zasada pozostaje ta sama: nadzienie jest w cieście od początku, a nie wciśnięte do już upieczonej bułki, jak w czeskiej nadziewanej bułce. Klasyka to kapusta i ser brânză, na wsi do tego twaróg, jabłka i mak, na klużskich wystawach dochodzą jeszcze ser z koperkiem, ser ze szczypiorkiem, ziemniaki, serwatkowy urdă, wiśnie - i "palanetul savuros" z szynką, serem, grzybami i sosem pomidorowym, czyli pizzę, która ustawiła się w kolejce między drożdżówkami.

Jada się go z ręki, na ciepło i na zimno, o każdej porze dnia, a kto kupi go na obiad, kolacją nie musi się już przejmować: sztuka waży około 170 gramów, a to wszystko ciasto. Jedna rada przed witryną: karteczka z rumuńskim cu ("z") mówi, co jest w środku, więc cu varză to kapusta, cu mere jabłka, cu brânză ser. Kto chce wersję pierwotną, bierze kapustę albo ser.

Palaneț: nadzienie z szynką i serem w przekroju.
Palaneț: nadzienie z szynką i serem w przekroju.

Torebka z klużskiej piekarni

Palaneț jadłem w Klużu, w piekarni, w której koszyki i czarne karteczki zajmowały całą witrynę. Wziąłem ten z szynką i serem i zjadłem go z papierowej torebki na bruku przed sklepem. A potem wróciłem jeszcze po jeden. Ciasto było puszyste i lekko słodkawe, skórka raczej sprężysta niż chrupiąca, w środku słony ser i szynka. Według karteczki na wystawie zwykłe nadzienia kosztowały 3 RON (0,60 EUR), a mój savuros 4,5 RON (0,80 EUR). Cała ta pomyłka z "pie" kosztowała mnie zatem 0,80 EUR.

Dan Špaňhel

Dan Špaňhel

Jestem Dan. Piszę tylko o tym, czego sam spróbowałem - od ulicznego straganu po gwiazdkę Michelin. Dla jedzenia zjeździłem pół świata i spróbowałem wszystkiego, co możliwe - i niemożliwe.

O mnie Kontakt

Może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.