Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Lisnato: wypieki z ciasta francuskiego

Na kartce za szybą widniało "lisnato so višna i vanila", a ja zanotowałem sobie w myślach kolejny macedoński specjał do sprawdzenia. W domu okazało się, że zanotowałem przymiotnik.

Lisnato (po macedońsku: лиснато) oznacza po prostu "listkowe", a w bałkańskich piekarniach słowo to stało się nazwą całej rodziny wypieków z ciasta francuskiego - z serem, z szynką i kaškavalem albo, jak u mnie, z wiśniami. Nie ma ani święta, ani miasta, które by je uważało za swoje; mimo to warto napisać o nim więcej niż tę jedną linijkę z kartki.

Lisnato so višna i vanila: wypiek z ciasta francuskiego z nadzieniem wiśniowym.
Lisnato so višna i vanila: wypiek z ciasta francuskiego z nadzieniem wiśniowym.

Co oznacza lisnato i dlaczego pół Europy nazywa je tak samo

Nazwa pochodzi od słowa list, czyli liść: warstwy ciasta rozchylają się w piecu jak kartki książki. Na ten sam pomysł wpadli Francuzi (pâte feuilletée, feuille to również liść) i Turcy, którzy z francuskiego mille-feuille, tysiąca liści, zrobili milföy; pół Europy nazywa więc jedno ciasto tak samo, tylko każdy w swoim języku. Tylko Bułgarzy wolą nazwę od masła - buter testo, z niemieckim słowem w środku - choć "listkowe" ciasto też znają. Tym samym mamy gotową geografię: lisnato nie jest ani macedońskie, ani bałkańskie, to wspólna piekarnicza kategoria od Chorwacji po Turcję, tyle że z lokalnym nadzieniem. Wiśniowe rożki z tego samego ciasta zna pod inną nazwą także kuchnia bułgarska, kuchnia turecka podaje vişneli milföy do herbaty, a Serbia, jeden z największych eksporterów wiśni na świecie, piecze pitę sa višnjama. Z burekiem czy baklavą lisnato ma mniej wspólnego, niż się na pierwszy rzut oka wydaje: tamte powstają z cienkich, ciągnionych płatów, lisnato z ciasta przekładanego tłuszczem, które unosi para. Inny warsztat, inna rodzina.

Skąd wzięło się ciasto francuskie

O pierwszeństwo spierają się Hiszpanie i Francuzi. Najstarszy zachowany drukowany przepis na ciasto francuskie jest hiszpański, z 1607 roku, francuski jest o pół wieku młodszy (warstwowe wypieki pojawiają się w dokumentach jeszcze wcześniej, choćby w Amiens w 1311 roku), a Francja dorzuciła do tego legendę, że ciasto wymyślił uczeń w cukierni, z którego później wyrósł malarz Claude Lorrain. Kto naprawdę pierwszy poskładał listki ciasta, nie wiadomo na pewno i nie zamierzam się tu o to spierać.

Jak się je lisnato i co jeszcze robią z niego piekarnie

W macedońskiej piekarni ciasto prawie nigdy nie powstaje od zera. Przyjeżdża w mrożonym bloku, rozwałkowuje się je, nadziewa i wstawia do pieca, gdzie tłuszcz między warstwami się rozpuszcza, para rozpycha listki, a z placka wyrasta krucha, popękana po brzegach poduszka. Jedyne, co piekarz wybiera sam, to nadzienie i kształt - i właśnie dlatego z jednego bloku powstaje wytrawny wypiek z serem na śniadanie i słodki z wiśniami na przekąskę. Kto kiedyś ratował się w domu przy niespodziewanej wizycie rożkami z jabłkami z mrożonego ciasta francuskiego, trzymał w ręku dokładnie ten rodzaj wypieku, tylko że tutaj piecze się go codziennie i to setkami. Kształty mają własne nazwy: polžav to ślimak zwinięty w spiralę, rolna to rolka, a štrudla to długi rulon z owocami. Przy tej ostatniej kryje się mała pułapka językowa. Na Bałkanach prawdziwa štrudla powstaje z ciasta drożdżowego, a nie z ciągnionego ciasta filo jak strudel wiedeński, tyle że w macedońskiej piekarni dziś prawie zawsze wychodzi z pieca zrobiona z lisnato - i nikomu to nie przeszkadza, bo smakuje.

Lisnato to wypiek z piekarni, czyli jedzenie na poranek i na przekąskę: kupuje się je przy ladzie do ręki i zjada w drodze. Skopijskie piekarnie otwierają się jeszcze przed świtem, a kilka z nich nie zamyka się wcale. To się przydaje zwłaszcza w niedzielę. Macedońska niedziela to dzień, w którym mnóstwo sklepów jest zamkniętych, ale w piekarniach nadal palą pod piecami.

Niedzielna piekarnia w Skopju

Lisnato spróbowałem w Skopju, w piekarni La Delicious (zobacz Gdzie zjeść w Skopju), a to z powodu, którego w przewodnikach nie znajdziesz: była niedziela, a La Delicious miała otwarte. Kawałek z wiśnią i wanilią był kruchy, ciasto łamało się listek po listku, a nadzienia było w nim więcej, niż bym się spodziewał po wypieku z piekarni - wiśnie nie tworzyły cienkiej warstewki, tylko porządną warstwę. Kosztował 55 MKD (0,90 EUR).

Dan Špaňhel

Dan Špaňhel

Jestem Dan. Piszę tylko o tym, czego sam spróbowałem - od ulicznego straganu po gwiazdkę Michelin. Dla jedzenia zjeździłem pół świata i spróbowałem wszystkiego, co możliwe - i niemożliwe.

O mnie Kontakt

Może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.