Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Padobranci: orzechowe ciastko z kremem, które zna cała była Jugosławia

Anglojęzyczny blog podróżniczy nazwał je kiedyś "nieudanymi francuskimi makaronikami" i paryski cukiernik pewnie by się z tym zgodził: popękana skorupka to u macaron wada, znak przesuszonego ciasta. Na Bałkanach jest dokładnie odwrotnie. Pęknięcia na powierzchni są tu zamierzone.

Padobranci (po macedońsku: падобранци) to dwa kruche placuszki z białek, cukru i mielonych orzechów włoskich, suszone w piekarniku, aż popęka powierzchnia, i sklejone po ostygnięciu grubą warstwą kremu. Kupuje się je w cukierni i je się z ręki. To nie macedoński wynalazek, tylko domowe ciastko całej byłej Jugosławii - w kuchni macedońskiej ma po prostu swoje stałe miejsce w cukierniach i jeden słynny adres.

Padobranci: dwie orzechowe bezy sklejone białym nadzieniem.
Padobranci: dwie orzechowe bezy sklejone białym nadzieniem.

Dlaczego orzechowe ciastko nazywa się jak spadochroniarze

Kopiec ciasta nałożony łyżeczką rozlewa się w piekarniku i pęcznieje w okrągłą kopułę - i właśnie stąd nazwa. Padobran to po macedońsku spadochron, padobranec to spadochroniarz, a macedońszczyzna używa tego słowa w cukiernictwie dla wszystkiego, co ma kopułę przypominającą rozłożony spadochron. Kto pierwszy wskazał na blachę z bezikami i powiedział "spadochroniarze", nikt nie zapisał; nazwa nie podsuwa żadnego innego tropu. I nie jest to nazwa wyłącznie macedońska: pod tym samym słowem i o tej samej budowie padobranci znane są w Serbii i Chorwacji, serbskie strony z przepisami mają ich nawet więcej niż macedońskie i zgodnie piszą, że przepis "znała każda gospodyni w byłej Jugosławii" - to domowe ciastko całego tego obszaru, nie jednego kraju. Kto szuka kraju pochodzenia, nie znajdzie go. Tę samą technikę pod inną nazwą znajdziesz też dalej od Bałkanów: kuchnia turecka skleja kremem popękane migdałowe bezy acıbadem, a francuska wyciągnęła z takiego samego ciasta - białko, cukier, mielone jądra orzechów - makaroniki z Saint-Émilion.

Padobranci: popękana powierzchnia orzechowego placuszka.
Padobranci: popękana powierzchnia orzechowego placuszka.

Ciastko z dzieciństwa, którego nikt nie datował

Z historią sprawa jest krótka. Macedońskie i serbskie strony zaliczają padobranci do "ciastek naszego dzieciństwa", przepisów, które podobno na pamięć znała każda jugosłowiańska gospodyni - i na tym datowanie się kończy. Udowodnić da się tylko jedno: że są tu co najmniej od dzieciństwa dzisiejszych dorosłych i że z domowych kuchni przeniosły się do cukierni, gdzie dziś stoją jako zwykła pozycja obok eklerek i marcepana. Ten angielski blog skrzywdził je jeszcze raz: twierdził, że kupić je można w jednej jedynej cukierni w Skopju. Cukiernia Rigara w Starej Čaršii rzeczywiście je sprzedaje i starzy mieszkańcy chwalą ją za nie - tyle że mają je też inne skopijskie cukiernie, a przepis wisi na co drugiej macedońskiej stronie z przepisami. To mniej więcej taka sama rzadkość jak chleb.

Białka, orzechy i piekarnik, którego nie wolno otwierać

Składników jest niewiele i żadnego nie da się zamienić: ubite z cukrem białka, wmieszane w nie mielone orzechy włoskie, ktoś dodaje łyżkę mąki albo garść pokruszonych herbatników, żeby ciasto trzymało kształt. Potem łyżeczką nakłada się kopczyki na blachę, daleko od siebie, bo w cieple się rozlewają, i wkłada do lekko rozgrzanego piekarnika, którego według jednego z przepisów nie wolno otwierać przez pół godziny. Kruchość zapewnia niska temperatura i długi czas: powierzchnia tężeje i pęka, zanim środek zdąży wyschnąć, więc placuszek chrupie i od razu się rozpada. Krem to druga połowa ciastka: cukiernie stawiają na jasny waniliowy, w przepisach często z proszku budyniowego, który tutaj nazywa się gustin; w domu częściej gotuje się ciemny, z czekolady, masła i żółtek, które zostały po białkach.

Na Boże Narodzenie ani na wesele padobranci nie czekają: leżą w cukierniach cały rok. Je się je z ręki.

Padobranci: biały krem między bezami w przekroju.
Padobranci: biały krem między bezami w przekroju.

Degustacja przy kamiennym murze w Skopju

Padobranci kupiłem w Skopju, w Starej Čaršii, w cukierni Rigara (zobacz Gdzie zjeść w Skopju), tylko na spróbowanie, bo miałem już za sobą tavče gravče z kebapi i deser przy stole nie wchodził już w grę. Zjadłem je dopiero kawałek dalej, w spokojniejszym miejscu. Zaskoczyła mnie kruchość: górna beza puściła, zanim zdążyłem się w nią porządnie wgryźć, i było to bardzo dobre - trafniejszego słowa nie mam, więc tak to mówię. Bardzo z daleka, naprawdę tylko z daleka, przypomniało mi to tureckie acıbadem i makaroniki z Saint-Émilion. Ceny nie pamiętam.

Šenol Hadži, który ma kiedyś przejąć po rodzicach tę najsłynniejszą cukiernię, w wywiadzie dla macedońskiej strony przytacza čaršijskie powiedzenie, że kto nie spróbował padobranca u Rigary, jakby w ogóle nie był na Čaršii. Mam to więc, jak widać, oficjalnie potwierdzone: na Čaršii byłem.

Dan Špaňhel

Dan Špaňhel

Jestem Dan. Piszę tylko o tym, czego sam spróbowałem - od ulicznego straganu po gwiazdkę Michelin. Dla jedzenia zjeździłem pół świata i spróbowałem wszystkiego, co możliwe - i niemożliwe.

O mnie Kontakt

Może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.