Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Nraneh: zupa z jagnięciny z sokiem z granatów

Dan Špaňhel Armenia Zaktualizowano Brak komentarzy

Ormiańska Wikipedia zna siedem ormiańskich zup. Nraneh wśród nich nie ma. Nie zna jej słownik języka ormiańskiego, nie zna jej książka kucharska, którą przywiozłem z Armenii, a ormiańskie strony z przepisami milczą na jej temat. A mimo to zaliczam ją do najlepszych i najciekawszych dań, jakie jadłem w tym kraju.

Nraneh (po ormiańsku: Նռանե) to zupa na bulionie z jagnięciny zakwaszonym sokiem z granatów, z ryżem, groszkiem i zielonymi liśćmi, posypana siekaną kolendrą - danie, którego w kuchni ormiańskiej trzeba szukać w karcie dań, a nie w podręczniku.

Nraneh: zupa z jagnięciny z sokiem z granatów i kolendrą.
Nraneh: zupa z jagnięciny z sokiem z granatów i kolendrą.

Nazwa, która brzmi jak imię dziewczyny

W rdzeniu nazwy kryje się nur, po ormiańsku granat, a końcówka -e robi z niego zdrobnienie podobne do tych, jakie ormiański tworzy od imion kobiecych. Jedyne inne wystąpienie słowa Նռանե, jakie udało mi się znaleźć, to postać kobieca w historycznym serialu telewizyjnym. Nraneh znaczy więc mniej więcej "ta od granatu" i po ormiańsku wygląda raczej na imię niż na pozycję z karty dań. Sam pomysł jest jednak starszy i szerszy niż nazwa, a zna go cały pas od Kaukazu po Anatolię: kwaśną zupę z granatem i mięsem gotuje kuchnia irańska jako āsh-e anār, gęstą, z korzeniem buraka i pulpecikami, Azerbejdżan zna nar şorbası z suszonymi śliwkami i szafranem, a w charczo, które gotuje kuchnia gruzińska, sok z granatów jest tylko jednym z zakwaszaczy, obok cytryny i śliwkowego tkemali. Wersja ormiańska nie pokrywa się dokładnie z żadną z nich - nigdzie indziej w regionie nie znalazłem ani bulionu z jagnięciny, ani liści buraka zamiast korzenia.

Starodawny przepis, którego nikt nie zapisał

Anglojęzyczne strony o kuchni ormiańskiej zgodnie zaliczają nraneh do starodawnych ormiańskich przepisów - jednym i tym samym zdaniem, niemal słowo w słowo, i żadna nie podaje, skąd je ma. Tymczasem po ormiańsku nie znajdziesz o zupie pod tą nazwą zupełnie nic, co przy "starodawnym" daniu daje do myślenia. Udokumentowane jest za to co innego: nraneh podają dwie erywańskie restauracje, Lavash i Sherep, a obie należą do tej samej grupy restauracyjnej Yeremyan Projects, która otworzyła Sherep w 2017 roku i sama nazywa swoją kuchnię autorską. Nie udało mi się ustalić, czy grupa wymyśliła zupę, czy wyciągnęła ją z jakiejś rodzinnej pamięci. Dla porządku: Sherep znaczy po ormiańsku chochla, więc przynajmniej jedna nazwa pasuje tu do zupy dokładnie.

Nraneh: rozgotowana jagnięcina i zielone liście na łyżce.
Nraneh: rozgotowana jagnięcina i zielone liście na łyżce.

Dlaczego bulion jest czerwony

Kolor i charakter nadaje zupie sok z granatów, który pełni tu rolę octu albo cytryny: zakwasza tłusty bulion z jagnięciny i jednocześnie barwi go na ciemny rubin. To niedzielny rosół, do którego ktoś zamiast makaronu wsypał ryż, a zamiast pietruszki wcisnął owoc. Jagnięcinę gotuje się tak długo, aż rozpada się na włókna, ryż i groszek zupę zagęszczają, zielone liście (opisy angielskie mówią o botwinie, ormiańskiego źródła, które by to potwierdzało, nie znalazłem) dodają ziemistości, a kolendra na wierzchu świeżego zapachu. Kuchnia nie zdradza, czy do garnka leje się świeżo wyciśnięty sok, czy zagęszczony narsharab.

Plan awaryjny dla tych, którzy za jagnięciną nie przepadają: jogurtowy spas albo putuk z baraniny znajdziesz w Erywaniu łatwiej, a oba mają w kuchni ormiańskiej głębsze korzenie.

Talerz z restauracji Lavash

Nraneh jadłem w Erywaniu, w restauracji Lavash (zobacz Gdzie zjeść w Erywaniu), gdzie zamówiłem ją jako jedno z wielu dań, których spróbowałem tam podczas tej wizyty. Mięso było ugotowane do miękkości i rozpadało się pod łyżką, bulion miał kwasowość owocu, nie octu, a za nią słodszy, ziemisty smak liści buraka i ryżu; kolendra odezwała się dopiero na końcu, bardziej jako zapach niż smak. Bulion był doskonały, a zupa trafiła do grona najlepszych rzeczy, jakich spróbowałem w Armenii. Porcja kosztowała 2 000 AMD (4,80 EUR).

Dan Špaňhel

Dan Špaňhel

Jestem Dan. Piszę tylko o tym, czego sam spróbowałem - od ulicznego straganu po gwiazdkę Michelin. Dla jedzenia zjeździłem pół świata i spróbowałem wszystkiego, co możliwe - i niemożliwe.

O mnie Kontakt

Może Ci się spodobać:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.