Przejdź do treści

Kraje
Dokąd dalej? O mnie Kontakt Newsletter

Pomysły na jedzenie z całego świata | strona 36 z 66

Armenia

Aveluk: dziki szczaw suszony w warkoczach

Aveluk to dziki szczaw, który w Armenii zbiera się wiosną w górach, suszy i zaplata w długie warkocze sprzedawane na targowiskach. Przed gotowaniem moczy się go przez noc, a potem robi się z niego sałatkę z cebulą, czosnkiem i orzechami włoskimi albo zupa. Roślinę i zwyczaj suszenia dzieli Armenia ze wschodnią Turcją, warkocze są sprawą ormiańską.

Armenia

Basturma: suszona wołowina w przyprawowej skorupce

Basturma to wołowina nasolona, obciążona, wysuszona i obtoczona w czerwonej paście z kozieradki, papryki i czosnku, którą je się na zimno w cienkich plastrach. Jest wspólna dla całego dawnego obszaru osmańskiego i kaukaskiego, a o pochodzenie spierają się trzy narody, choć jedyny udokumentowany zapis prowadzi do siedemnastowiecznego Kayseri. W Erywaniu jadłem ją zapiekaną w omlecie na śniadanie.

Armenia

Ararat: ormiańska brandy, którą w Armenii nazywa się koniakiem

Ararat to ormiańska brandy z winogron z Równiny Araratu, na którą w kraju nikt nie mówi inaczej niż koniak - a Unia Europejska zapłaciła Armenii za to słowo trzy miliony euro, żeby skończyła z nim do 2043 roku. Ile prawdy jest w historii o Churchillu i Stalinie, dlaczego w Erywaniu stoją dwie destylarnie z jednym rodowodem i jak wypadła degustacja trzech roczników w muzeum marki.

Armenia

Noy: ormiańska brandy, która dawniej nazywała się Ararat

Noy to druga wielka erywańska brandy, dojrzewająca w piwnicach w miejscu dawnej twierdzy erywańskiej. Imię biblijnego Noego dostała dopiero w 2002 roku, wcześniej trunek nazywał się Ararat. Wytwórnię założył w 1877 roku kupiec Nerses Tairian, a rozsławił ją rosyjski kupiec Szustow, którego anonimowo zgłoszony koniak zdobył Grand Prix w Paryżu.

Armenia

Ormiańskie wino: Areni, karas i spór o kolebkę wina

Etykieta ormiańskiego wina Karas obiecuje 6 200 lat, a jaskinia Areni-1 daje ku temu podstawy - tyle że z zastrzeżeniem, o którym Gruzja chętnie przypomina. Piszę o rodzimych szczepach Areni i Voskehat, o glinianym karasie, który nie odciska piętna na smaku wina, o diasporze, która po epoce radzieckiej wskrzesiła winiarstwo, i o trzech butelkach ze sklepu w Erywaniu za 3 500 do 9 000 AMD.

Armenia

Tan: ormiański słony napój z jogurtu matsun

Tan to ormiański słony napój z kwaśnego mleka matsun rozcieńczonego wodą - rzadszy i kwaśniejszy kuzyn tureckiego ayranu, bez piany, a czasem też z bąbelkami, miętą albo ogórkiem. Co oznacza jego nazwa, dlaczego o matsun spierają się Armenia z Gruzją, czym różni się od ayranu i doogh oraz ile kosztuje szklanka domowego napoju w erywańskiej restauracji Lavash.

Armenia

Jermuk: ormiańska woda mineralna z górskiego uzdrowiska

Jermuk to najbardziej znana ormiańska woda mineralna, a zarazem uzdrowisko w regionie Wajoc Dzor, gdzie z ziemi bije kilkaset gorących źródeł. Słowo jermuk znaczy po ormiańsku gorące źródło; woda jest sodowa, lekko słona i mocno gazowana; rozlewa się ją od 1951 roku. W restauracjach w całej Armenii podają ją w małej szklanej butelce, a w pijalni w Jermuku pije się ją prosto ze źródła.

Armenia

Ormiańskie piwo: Kilikia, Gyumri i napój, który pił Ksenofont

Ormiańskie piwo to dziś niemal bez wyjątku jasny lager z wody, słodu jęczmiennego i chmielu, który w kraju wina i brandy stoi w cieniu, a produkuje się go więcej niż wina. Po ormiańsku nazywa się garedżur, dosłownie jęczmienna woda, a najstarszy opis piwa na terenie Armenii pochodzi już z Anabazy Ksenofonta. Największe marki to Kilikia, Kotayk i Gyumri.

Armenia

Wino z granatu: ormiańskie wino owocowe

Półsłodkie, rubinowe i w świetle prawa większości krajów w ogóle nie jest winem: w Armenii fermentuje się je z soku z granatów zamiast z winogron, a w supermarkecie kosztuje ułamek ceny winogronowych sąsiadów. Co znaczy nran gini, dlaczego to tradycja młodsza, niż twierdzą przewodniki, kto fermentuje je poza Armenią i jak smakuje butelka marki Ijevan.

Armenia

Restauracja Lavash: kuchnia ormiańska w Erywaniu z własną farmą

Restauracja Lavash w centrum Erywania podaje ormiańską klasykę w nowoczesnym wydaniu, a większość składników bierze z własnych farm grupy Yeremyan Projects. Na dolnym poziomie wypieka lawasz w glinianym piecu tonir, do śniadania przynosi szklaneczkę świeżego mleka, a w karcie ma niemal całą kuchnię ormiańską - od żeberek khorovats po zupę nraneh. Dla mnie był to najczęstszy erywański przystanek.