Pomysły na jedzenie z całego świata | strona 52 z 66
Targowisko Vucciria: tu Palermo zarywa noce
Vucciria nie jest ani najstarszym, ani największym z palermskich targowisk, ale jako jedyna trafiła do powiedzenia i do galerii. Za dnia senne uliczki z garstką straganów i wiecznie mokrym brukiem, po zmroku grill, dym, muzyka i tłumy. Dlaczego według powiedzenia bruk targowiska nigdy nie wysycha, co ma z tym wspólnego Renato Guttuso i dlaczego wolę Ballarò.
Cartocci siciliani: smażone drożdżowe rurki z ricottą
Cartocci siciliani to smażone rurki z ciasta drożdżowego, obtoczone w cukrze i nadziewane słodzoną ricottą z kawałkami czekolady. To bliski krewny cannoli z Palermo, gdzie rano kupuje się je do kawy w barze albo w piekarni. W Palermo nazywa się je także Macallè - od etiopskiego miasta, choć nikt nie wie dlaczego. Dziś sprzedaje je cała Sycylia.
Restauracja Kuchyň, Praga (2): sznycel i knedel z powidłami na dolnym tarasie
Kolejna wizyta w restauracji Kuchyň przy placu Hradczańskim, tym razem na dolnym tarasie, gdzie kelnerzy nie zaglądają, a widok na Pragę jest może nawet ładniejszy niż z góry. Na talerzu sznycel z karkówki wieprzowej z sałatką ziemniaczaną i drożdżowy knedel z powidłami - czeska klasyka, której ceny nie wydały mi się wygórowane nawet kilka kroków od Zamku Praskiego.
Piekarnia artic bakehouse, Praga: islandzki zakwas pod Petrzynem
Piekarnię artic bakehouse założyli w Pradze dwaj Islandczycy - cukiernik z tytułem Tort Roku i jego przyjaciel z dzieciństwa. Od 2018 roku pieką przy ulicy Újezd chleby na zakwasie z własnymi imionami, croissanty i karmelowe ślimaki, po których wejdziesz na Petrzyn bez odpoczynku. Tyle że ta nazwa pisze się inaczej, niż podpowiada Ci głowa.
Lán Dê - Xôi Chè: karmelizowany boczek z ryżem w praskiej Sapie
Mała budka w głębi praskiego targowiska Sapa nie ma ani jednego miejsca do siedzenia, a zamawiasz bezpośrednio w kuchni, między garnkami. W Lán Dê - Xôi Chè liczy się tylko jedno danie: karmelizowany boczek z jajkiem i ryżem kleistym, który uśmiechnięta pani rozcina nożyczkami wprost do plastikowego pojemnika i obsypuje szarpanym mięsem ze smażoną cebulką.
Bún Cá Hải Phòng: zupa z karpiem w praskiej Sapie
Bistro Bún Cá Hải Phòng na praskim targowisku Sapa ma w nazwie i swoje główne danie, i miasto, z którego pochodzi przepis: rybną zupę z makaronem z wietnamskiego portu Hải Phòng. W głębokiej misce smażony karp łączy się z koperkiem i cytryną, a do maczania podają bánh quẩy. W porze obiadowej bywa pełno, ale goście zmieniają się szybko i na wolne miejsce nie czeka się długo.
Chè Sài Gòn: wietnamskie desery na praskim targowisku Sapa
Budka Chè Sài Gòn w tylnej części praskiego targowiska Sapa specjalizuje się w chè - wietnamskich słodkich deserach w pucharkach i napojach z fasoli, tapioki, galaretki, owoców i mleka kokosowego. Kubeczki są ponumerowane, menu wisi po czesku i po wietnamsku, a rodzajów jest około dziesięciu. We trójkę spróbowaliśmy trzech rodzajów i zwycięzcę wybraliśmy jednogłośnie.
Sành Quán: zupa krabowa bún riêu cua w praskiej Sapie
Bistro Sành Quán wpisało sobie recenzję już w nazwę - sành ăn znaczy po wietnamsku smakosz. Na skraju praskiego targowiska Sapa, przy świątyni buddyjskiej, podaje zupę krabową bún riêu cua, jakiej w Pradze ze świecą szukać, i zestaw bún đậu z nadziewanymi jelitami wieprzowymi. Do tego na stołach czekają słoiczki domowego chilli, które jest naprawdę bardzo ostre.
Hippo Café: wietnamska kawa phin w praskiej Sapie
Wietnamskiej kawy z filtra phin nie da się przyspieszyć - a w Hippo Café, rodzinnej kawiarni z własną palarnią na praskim targowisku Sapa, nikomu to nie przeszkadza. Blaszany filtr kapie prosto do szklanki, na dnie czeka słodzone mleko skondensowane, a z tarasu widać całą Sapę. Kilka minut czekania jest tu równie ważne jak łyżeczka.
Hippo Café: kawa jajeczna z widokiem na praską Sapę
Hippo Café to kawiarnia na dachu z własną palarnią kawy, na terenie wietnamskiego targowiska Sapa w Pradze. Wzorem Hanoi parzą tu cà phê trứng - kawę jajeczną z gęstym słodkim kremem z żółtek i mleka skondensowanego, który je się łyżeczką. Napój wymyślił po wojnie barman hanojskiego hotelu Metropole, kiedy świeże mleko było towarem deficytowym.